• Dominika

Przyjemności i inne profity

Oglądamy z cielaczkiem film. Koty porozkładały się w kuriozalnych miejscach: jeden na ruterze, drugi na suszarce z praniem, a trzeci w koszu z brudną bielizną. Czwartego nie widać. Za oknem ciemno i pada. W środku trochę zimno, ale wygląda na to, że ci, co mają futro albo sierść za bardzo tego nie odczuwają. Ci, co nie maja futra ani sierści owijają się w koce i piją dużo herbaty. I tak sobie spędzamy wieczory, ja i czworonogi.


Trochę obco się czuję sama w cudzym domu, w dodatku tak wielkim, że można by tu zakwaterować całą drużynę harcerską. Co zresztą nie byłoby głupim pomysłem, bo jest tyle do zrobienia, że nie wierzę, żeby Nathalie sama miała to kiedykolwiek ogarnąć. Kupiła stary, rozklekotany dom na wsi, bo była okazja, ale nie udało jej się dotychczas doprowadzić go do porządku. Wszystko tu odpada (albo już odpadło), przecieka, kruszy się, pęka albo co najmniej skrzypi i trzeszczy. Bardzo, ale to naprawdę bardzo jej tej chałupy nie zazdroszczę. Okolica jest wprawdzie malownicza i rozumiem, że można chcieć tu zamieszkać, jeśli się lubi spokój i łono natury, sama nie miałabym nic przeciwko... ale jednak nie w takich warunkach, nie w domu, w którym ciągle mam wrażenie, że za chwilę sufit mi spadnie na głowę.


Łatwo byłoby mi tu popaść w przygnębienie. Postanawiam do tego nie dopuścić. Układam sobie intensywny plan nauki francuskiego na najbliższe dni – ściągnęłam dobry podręcznik, znalazłam świetny podcast (innerfrench.com), no i zawsze jest jeszcze YouTube oraz Skillshare. Uczę sie po kilka godzin dziennie, aż mi mózg paruje. Autentycznie czuję, jak coś tam bulgocze – chwilami chciałabym móc sie pomacać po mózgu, żeby zobaczyć, co się tam dzieje. Tak chyba powstają te słynne nowe połączenia między neuronami.


W szale nauki znalazłam swoje nowe ulubione francuskie słówko - ,,profiter". Niby widać gołym okiem, co oznacza (skorzystać, odnieść korzyść), ale Francuzi używają go w sposób, który za każdym razem mnie zachwyca. Jedzie sobie, na przykład, Francuz samochodem, długa droga przed nim i długa droga za nim, i nagle zauważa ładne miejsce nad brzegiem jeziora. Zatrzymuje się w tym ładnym miejscu – ale nie żeby rozprostować kości, odpocząć albo zaczerpnąć świeżego powierza. Nie. Francuz zatrzymuje się ,,pour profiter". Co może oznaczać odpoczynek, zaczerpnięcie powietrza i rozprostowanie kości w jednym. Plus wszystkie inne potencjalne przyjemności.


Praktycznie wszystko, co miłe i fajne może być w tym języku zrobione ,,pour profiter". Francuzi chodzą na spacery ,,pour profiter". ,,Pour profiter" podróżują, opalają się albo pływają. Bywa, że nawet posiłki jedzą ,,pour profiter". Praktycznie wszędzie tam, gdzie po angielsku można by użyć słowa ,,enjoy" albo wyrażenia ,,have a good time", Francuzi widzą jakiś profit. Genialne! Najlepsze ze wszystkiego to chyba ,,profiter de la vie" – korzystać z życia, mieć czas na przyjemności.



Osobiście uważam,że to najlepszy pomysł świata, takie zrównanie przyjemności z korzyścią. Od dawna przeczuwałam, że w przyjemnościach kryje się jakaś głębsza wartość, dobrze znaleźć potwierdzenie tej intuicji w strukturze języka! Od dziś zawsze, kiedy ktoś powie, że spędzanie czasu na przyjemnościach to lenistwo, zamierzam odpowiadać, że Francuzi mają w tej kwestii zupełnie inne zdanie. Tu się spędza czas na przyjemnościach ,,pour profiter".



©2019 by Przed siebie. Proudly created with Wix.com